Cyfry na głowicy termostatycznej są jednym z najczęściej mylnie odczytywanych oznaczeń w mieszkaniu. Traktuje się je jak regulator mocy: im większa cyfra, tym mocniej grzeje. Z tego przekonania biorą się dwa nawyki, oba kosztowne.
Pierwszy to ustawianie maksimum, gdy w pokoju jest chłodno, w przekonaniu, że nagrzeje się szybciej. Drugi to zakręcanie do zera przy wyjściu z domu, żeby nie marnować ciepła. Żaden z nich nie działa tak, jak zakłada użytkownik.
Co ta cyfra naprawdę oznacza
Głowica termostatyczna nie steruje mocą grzejnika. Jest regulatorem temperatury powietrza, który utrzymuje wartość zadaną, przymykając i otwierając przepływ czynnika.
W środku znajduje się czujnik wypełniony cieczą albo gazem, który rozszerza się wraz ze wzrostem temperatury otoczenia i przesuwa trzpień zaworu. Gdy w pomieszczeniu robi się cieplej, czujnik przymyka przepływ. Gdy chłodniej, otwiera go. Dzieje się to płynnie i bez zasilania.
Cyfry odpowiadają konkretnym temperaturom. Ustawienie oznaczone gwiazdką albo śnieżynką to ochrona przeciwzamrożeniowa, około sześciu stopni. Jedynka to mniej więcej dwanaście stopni, dwójka szesnaście, trójka dwadzieścia, czwórka dwadzieścia cztery, piątka dwadzieścia osiem. Każdy stopień skali to około czterech stopni Celsjusza, a wartości między cyframi odpowiadają pośrednim nastawom.
Z tego wynika odpowiedź na pierwszy nawyk. Ustawienie piątki w pokoju, w którym ma być komfortowo, nie przyspieszy nagrzewania. Grzejnik i tak oddaje maksymalną moc, dopóki temperatura nie zbliży się do zadanej. Piątka sprawi jedynie, że nie przestanie grzać przy dwudziestu jeden stopniach, tylko dopiero przy dwudziestu ośmiu.
Dlaczego zakręcanie na zero się nie opłaca
Drugi nawyk wynika z intuicji, że skoro nikogo nie ma, ciepło jest marnowane. To prawda w odniesieniu do długiej nieobecności i nieprawda przy wyjściu na osiem godzin.
Budynek ma bezwładność cieplną. Ściany, stropy i wyposażenie magazynują ciepło, a wychładzanie i ponowne nagrzewanie tej masy kosztuje energię. Przy głębokim wychłodzeniu mieszkania w ciągu dnia wieczorne dogrzanie wymaga pracy grzejników z pełną mocą przez kilka godzin, a łączny bilans bywa gorszy niż utrzymanie temperatury obniżonej o dwa, trzy stopnie.
W mieszkaniu w bloku dochodzi jeszcze jeden czynnik. Lokal otoczony ogrzewanymi mieszkaniami sąsiadów wychładza się wolno, ale ciepło przenika przez ściany wewnętrzne w stronę chłodniejszego lokalu. Konsekwentne zakręcanie grzejników oznacza więc w praktyce dogrzewanie się kosztem sąsiadów, co przy podzielnikach kosztów bywa zresztą zauważane w rozliczeniu.
Rozsądną praktyką jest obniżenie o dwa do trzech stopni na czas nieobecności i na noc, czyli przestawienie z trójki na coś między dwójką a trójką, a nie zakręcanie do zera.
Warunki, w których głowica mierzy nie to, co trzeba
Skoro czujnik reaguje na temperaturę powietrza wokół siebie, wszystko, co zaburza jego kontakt z powietrzem pomieszczenia, zaburza też regulację.
Zasłona opadająca na grzejnik tworzy zamkniętą przestrzeń, która nagrzewa się szybciej niż pokój. Głowica przymyka wtedy przepływ, choć w pomieszczeniu jest nadal chłodno. To samo dotyczy obudowy grzejnika, parapetu zachodzącego nad głowicę oraz mebla ustawionego bezpośrednio przy niej.
Odwrotny efekt daje ustawienie głowicy w przeciągu, przy nieszczelnym oknie albo przy drzwiach balkonowych. Czujnik odczytuje wtedy temperaturę niższą niż rzeczywista i utrzymuje przepływ dłużej, przegrzewając pomieszczenie.
Tam, gdzie tych warunków nie da się uniknąć, stosuje się głowicę z czujnikiem wyniesionym, umieszczanym na ścianie w reprezentatywnym miejscu i połączonym z głowicą kapilarą. Popularny zawór danfoss występuje w wersjach współpracujących zarówno z głowicami standardowymi, jak i z czujnikiem zdalnym oraz z głowicami elektronicznymi z harmonogramem tygodniowym.
Warto też pamiętać, że głowica reaguje z opóźnieniem. Czujnik potrzebuje czasu, żeby wyczuć zmianę temperatury powietrza, a grzejnik żeby oddać albo przestać oddawać ciepło. Przekręcanie nastawy co pół godziny, bo wydaje się, że nic się nie dzieje, prowadzi do wahań temperatury zamiast do jej stabilizacji. Po zmianie ustawienia efekt ocenia się po kilku godzinach, a nie po kilku minutach.
Co zrobić przed sezonem
- Zdejmij głowicę i kilkakrotnie wciśnij trzpień zaworu. Po lecie potrafi zapiec się w pozycji zamkniętej i to najczęstsza przyczyna jednego zimnego grzejnika w całym mieszkaniu.
- Odsłoń głowice zasłonięte zasłoną, meblem albo obudową. Bez tego żadna nastawa nie będzie odpowiadać rzeczywistości.
- Odpowietrz grzejniki ciepłe na dole i zimne u góry, a po zabiegu sprawdź ciśnienie w instalacji.
- Ustaw realne wartości, czyli około trójki w pokojach dziennych i nieco niżej w sypialni, zamiast operować skrajnościami skali.
Cztery czynności na godzinę raz w roku, po których ogrzewanie przestaje wymagać codziennego przekręcania czegokolwiek. Głowica termostatyczna została zaprojektowana właśnie po to, żeby użytkownik nie musiał się nią zajmować, i działa dobrze, o ile pozwoli jej się mierzyć to, co ma mierzyć.
Zawory i głowice termostatyczne, czujniki zdalne oraz osprzęt grzejnikowy wraz z danymi technicznymi znajdziesz na www.onninen.pl. Parametry przywołane w tekście pochodzą z katalogu hurtowni Onninen.


Dodaj komentarz